Takie akcje i takie bramki- w pierwszej połowie hokeistom MKSu Siemianowice Śląskie udawało się prawie wszystko. Laskarze z Siemianowic prowadzili 3-0 po dwóch bramkach Michała Bortilka i jednym trafieniu Zbigniewa Drabika.
W drugiej połowie trafiali już tylko goście. Najpierw po krótkim rogu bramkę zdobył oglądany Paweł Bratkowski, a chwilę później w podobnych okolicznościach kontaktowego gola strzelił Mirosław Popiołek.
Paweł Siegel- trener MKS Siemianowice Śląskie: – Podstawowym błędem, który robiliśmy to to, ze nie szanowaliśmy piłki i nie graliśmy piłką tylko nadmiernie kiwaliśmy- to może wpłynęło znacząco na to, że rzeczywiście ta 2. połowa była dużo gorsza od pierwszej choć w pierwszej mogliśmy ten wynik postawić dosyć wysoko koło 6-0.
W nerwowej końcówce gospodarze nie potrafili wykorzystać nawet takich okazji. W bramce gospodarzy dwoił się i troił Marek Kompała, który w jedej z sytuacji doznał mało hokejowej kontuzji. Na szczęscie dla zawodnika i życiowej partnerki kontuzja nie okazała się groźna. Kompała wrócił do bramki, a laskarze z Siemianowic dowieźli wygraną do końca.