Powstaje serial o pracy ratowników GOPR

Na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej powstaje serial o pracy ratowników górskich. – Góry czekają na swoje ofiary, a tutaj mamy ekipy ratowników, jest w sumie 7 grup GOPR-u, z którymi realizujemy serial. Oni wszyscy są gotowi, żeby nieść pomoc, dlatego chcemy ich pokazać, ich normalną robotę – wyjaśnia Rafał Waszkiewicz, producent.
Dlatego zdjęcia powstają pod ziemią, na ziemi, a nawet w powietrzu. I o ile dla ratowników takie akcje to niemal codzienność, o tyle dla filmowców to nie lada wyzwanie. – Najwięcej trudności sprawiła nam przede wszystkim wspinaczka w miejsca, gdzie trzeba było się dostać pieszo niosąc ze sobą sprzęt, kamery, statywy, no i długość dnia, bo kręcimy po kilkanaście godzin dziennie – przyznaje Rafał Boguta, asystent producenta.
Czasem właśnie tyle może trwać jedna akcja, podczas której nic nie odbiega od rzeczywistości. – My robimy swoje, kamera natomiast w jakiś sposób patrzy na nas z boku. Przede wszystkim staramy się robić tak, żeby wszystko było dobrze i bezpiecznie – mówi Marcin Feliks, ratownik Grupy Jurajskiej GOPR.
Bezpieczeństwo to motyw przewodni. Serial bowiem powstaje ku przestrodze. – Rocznie mamy kilkaset akcji, natomiast jaskiniowych kilkadziesiąt. Na szczęście nie wszystkie kończą się tak źle jak ta filmowana, ale niektóre kończą się niestety skutkiem śmiertelnym – tłumaczy Adam van der Coghen, naczelnik Grupy Jurajskiej GOPR. I może, gdy serial pojawi się na ekranie, a jego oglądalność będzie rosnąć, to liczba takich akcji zacznie spadać.