Marcin Gortat Camp 2010 ominął Śląsk

Przy okazji akcji “Marcin Gortat Camp 2010”- tym razem wzięło udział blisko 800 dzieci. W Łodzi, Olsztynie, Warszawie, Wrocławiu, Zielonej Górze, a także w Krakowie młodzi koszykarze mogli spotkać się ze swoim idolem. – Podziwiam go za to, że jest jedynym polskim koszykarzem w NBA, posiada wielkie umiejętności – mówi Paweł Miczek z Tarnowa, lat 12. – Pan Gortat powiedział mi, że w NBA kosz wisi na wysokości 350cm., o czym nie wiedziałam. Sądzę więc, że wiele się tutaj można nauczyć – dodaje Edyta Migdał z Bochni.
Przede wszystkim jednak przekonać do koszykówki, która dla wielu jest już ciekawsza niż piłka nożna. – W koszykówce można zdobyć więcej punktów, a w piłce nożnej może nie paść żadna bramka – mówi Igor Stachowicz z Warszawy.
Marcin Gortat przekonuje, że najważniejsze to rozpocząć regularne treningi. – Chodzi o to żeby się zarazili pasją, żeby zobaczyli, że koszykówka jest czymś miłym i dzięki koszykówce mogą osiągnąć na prawdę wiele – mówi.
Niestety w tym roku rad zawodnika Orlando Magic nie mogły wysłuchać dzieci ze Śląska. Gortat Camp i Katowice to jak na razie jednorazowa przygoda. W ubiegłym roku najbardziej znany polski koszykarz zarażał koszykówką w Katowicach. Udało się. Choć to co powinno cieszyć jest teraz sporym problemem. Nie ukrywają tego działacze. – Dzieci się garną do koszykówki po takiej imprezie, a nie ma kto tego prowadzić. Nie ma środków, nie ma trenerów, nawet odpowiednich obiektów nie ma – mówi Andrzej Kuczyński, Prezes Śląskiego Związku Koszykówki.
Przeszkód na drodze do zawodowej koszykówki pokonać trzeba wiele. Niestety większość z nich nie hartuje młodego ducha a zabija dziecięcy zapał. Nie pomogą tu nawet najlepiej zorganizowane mistrzostwa czy kolejne mecze reprezentacji w Spodku.