RegionWiadomość dnia

Wykorzystują demokrację. Czy odwołają swoich wójtów?

Referendum już niebawem rozstrzygnie o losach rządzących niewielką miejscowością na Żywiecczyźnie. – W Milówce dużo przetargów wygrywa firma, która jest bezpośrednio związana rodzinnie z panem wójtem. Nepotyzm, likwidacja szkół –  listę zarzutów zdaniem Jana Waligóry, jednego ze współorganizatorów referendum, można mnożyć dalej. – Zadłużanie gminy. Poprzednik dosyć mocno zadłużył gminę. Liczyliśmy, że nowy wójt jakoś będzie te inwestycje robił nie kosztem mieszkańców, nie kosztem kolejnych kredytów – mówi Jan Waligóra, pełnomocnik organizatorów w sprawie referendum.

A do tego zarzuty o bezzasadne zwolnienia pracowników z urzędu i brak dialogu. Droga do gabinetu wójta zazwyczaj ma być zamknięta nie tylko dla mieszkańców, ale również dla mediów. Nam dziś na niespełna trzy tygodnie przed referendum – z wójtem Robertem Piętką udało się porozmawiać jedynie telefonicznie. – To jest inicjatywa osób, które może nie bezpośrednio, ale pośrednio za czasów mojego urzędowania straciły pracę w urzędzie gminy – stwierdza wójt.

Teraz – zdaniem wójta – właśnie poprzez referendum chcą się na nim odegrać. Do głosowania dojść ma 23 września. – Jest Pani zadowolona z rządów obecnego wójta? Myślę, że tak. Dużo robił dla gminy? Nie wiem, czy dużo, ale się nie podpiszę. – Cały czas się mówi o długach, które były kolosalne przy poprzednim wójcie i skąd pieniądze będą na referendum. My zapłacimy? Mimo że zdają odnośnie zasadności głosowania za, czy przeciw są mocno podzielone, to organizatorom na wymagane 803 głosy poparcia udało się zabrać przeszło 900.

Jeleśnia –  miejscowość położona około 30 kilometrów od Milówki – ma również zakusy na to, by modzie na referendum ulec. – Mam nadzieję, że społeczeństwo tak popatrzy na to wszystko rzetelnie, rzetelnie mnie oceni i podejmie decyzję taką, czy inną – mówi Marian Czarnota, wójt Jeleśni. Czy rewolucja na najwyższych stanowiskach władzy, jakiej domagają się niektórzy na Żywiecczyźnie, obejmie równiej Jeleśnię – jeszcze nie wiadomo. Pomysłodawcy referendum – w tym przypadku – choć zgromadzili sporą listę zarzutów, póki co, nie zgromadzili koniecznej do jego przeprowadzenia liczby podpisów. – Powiem szczerze, że osoby, które przegrały wybory, stoją za tym referendum. Niestety nie mogę tutaj wymieniać nazwisk, nie chciałbym – stwierdza Marian Czarnota, wójt Jeleśni.

Ciąg dalszy artykułu poniżej

Podobne tłumaczenie i podobna również jak w przypadku Milówki lista zarzutów, tych którzy referendum organizują. – Trudno było skontaktować się zarówno z jednym wójtem, jak i z drugim. Nie odbierali telefonów. Wiecznie byli nieobecni dla dziennikarzy i takie same opinie słyszałem od mieszkańców zarówno gminy Jeleśnia, jak i Milówka – informuje Łukasz Gardas, Dziennik Zachodni.

Jaki będzie los obu wójtów przekonamy się już niebawem. Niestety praktyka pokazuje, że w przypadku referendów jest jak z piłkarskim rzutem karnym: to że jest, nie znaczy, że padnie gol.

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button