Wielkie inwestycje w Katowicach, to wielkie problemy mieszkańców

Ścieki w piwnicy. I tak od czerwca. Bez kanalizacji. Odcięto ją, na czas budowy drogi dojazdowej do nowo powstającego gmachu Muzeum Ślaskiego. Fekalia zalewają piwnice na ulicy Nadgórników w Katowicach niemal codziennie. Dziś, po naszej interwencji ścieki wypompowano. – Przyjeżdża firma. Zrobi, bo dziś na pokaz przed telewizją wysprzątali. Jutro gwarantuję, że będzie to samo, będzie zalane – uważa Henryk Szwiec, mieszkaniec ul. Nadgórników w Katowicach. Bo zamiast kanalizacji jest prowizoryczne szambo. Za małe, żeby odebrać ścieki z trzech kamienic. Gdy przebierze, fekalia wracają do piwnic. – Firma Budimex zrobiła mini szambo, które powinna jak wynika z poboru wody pompować praktycznie dwa razy dziennie – mówi Henryk Banasik, Śląsko-Dąbrowska Spółka Mieszkaniowa “Katowice”.
Robi to o wiele rzadziej. A zalewane piwnice, jak mówią przedstawiciele Budimexu, nie są z ich winy. – Nie dlatego, że wstawiono szambo ta woda wybija w piwnicach. Tylko dlatego, że kanalizacja sanitarna tych budynków jest nieszczelna – odpowiada Krzysztof Kozioł, Budimex S.A. Kanalizacja, jak zapewniają katowiccy urzędnicy ma być jednak niezwłocznie podłączona. Decyzja zapadła w tym tygodniu. – Projekt ten ma zostać zakończony do końca bieżącego miesiąca, więc miejmy nadzieję, że od grudnia ta sytuacja, jaka miała miejsce już się więcej nie powtórzy – oznajmia Jakub Jarząbek, UM w Katowicach.
To jednak nie jedyny problem mieszkańców ulicy Nadgórników. Dróg dojazdowych i chodników nie mają od ponad roku. Nic też nie wskazuje, że coś się zmieni, bo budowa drogi przez szkody górnicze opóźnia się już o pół roku. – Dzieci do przedszkola muszą noszone być na barana. Dzieci do szkoły przychodzą do kostek brudne – denerwuje się Hildegarda Kruk, mieszkanka ul. Nadgórników w Katowicach. Z brudem i nie tylko borykają się też ci, którzy mieszkają w pobliżu budowanej Galerii Katowickiej. Z jednej kamienicy wyprowadziła się już większość mieszkańców. – Leci wszystko na łeb! – stwierdza Ingeborga Kicińska, mieszkanka ul. 3 Maja w Katowicach
To nie jedyny budynek, które ucierpiał przez wielką budowę. Inspektorzy budowlani zgłoszeń z centrum Katowic mają kilkadziesiąt. – Z jednej strony są to informacje od właścicieli obiektów, a także lokatorów. Z drugiej strony są to wyniki monitoringu geodezyjnego oraz bezpośrednich oględzin – tłumaczy Mirosław Skórski, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Katowicach.
Oględzin, które zadecydowały o wysiedleniu mieszkańców dwóch kamienic w centrum. Na tym jednak może się nie skończyć, bo skutków ubocznych budowy może być o wiele więcej.