Andrychów jak Alpy. Powstanie tam największy kompleks narciarski w Polsce

Złote czasy malują się przed Beskidem Małym. – To ma być około 20 wyciągów kolei linowych, krzesełkowych i gondolowych. Zagospodarowane pięć górek połączonych razem gondolami, czyli też 20-40 kilometrów tras – wymienia Tomasz Andrejko, inwestor, Czarny Groń. Właściciel stacji narciarskiej Czarny Groń spod Andrychowa do wydania ma 300 milionów złotych. Z pagórków chce stworzyć największy w Polsce kompleks narciarski. Żeby tu zatrzymać narciarzy, nie wystarczy mieć pomysł i pieniądze. Trzeba też mieć po swojej stronie ekologów. – Nie usłyszałem jednoznacznej odpowiedzi ile hektarów zajmie ta inwestycja, jaki będzie lokalny wpływ, jaki będzie regionalny wpływ. Wszystko jest na bardzo ogólnym poziomie – tłumaczy Radosław Ślusarczyk, “Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot”.
Z punktu widzenia obrońców przyrody budowa nowego kompleksu narciarskiego pod Andrychowem wcale nie musi okazać się trafiona. Bo zanim pojawią się tu turyści, musi stąd zniknąć wiele drzew. Czas na szerokie konsultacje, by do projektu przekonać wszystkich. Czas też dla inwestora, który musi się przygotować, by nie popełniać błędów sprzed lat. Po pochopnej wycince przy budowie nowej kolejki właściciel wyciągu na Czarnym Groniu znalazł się pod ostrzałem ekologów. Choć wydał na nią 15 milionów złotych, od trzech lat stoi pusta. Zgoda na uruchomienie kolejki może zapaść dopiero, gdy zakończy się sprawa w sądzie. – Jest planowana w ministerstwie kompleksowa zmiana dotycząca tych kwestii, również znosząca tak drastyczne kary za wycinkę drzew – mówi Tadeusz Arkit, poseł PO. Choć inwestycja jeszcze nie ruszyła, burmistrz Andrychowa oczyma wyobraźni już widzi tu nowe miejsca pracy i zyski z turystyki. – Jest to inwestycja, na którą liczymy, ponieważ Andrychów w myśl hasła, które ostatnio propagujemy, że jest to gmina utkana z atrakcji, byłoby to dopełnienie tych ofert, które w tej chwili mamy – podkreśla Tomasz Żak.
Jednak i tym razem trudności trudno będzie ominąć. Teren, na którym ma powstać największy w Polsce kompleks narciarski znajduje się tuż przy parku krajobrazowym, obok chronionego obszaru Natura 2000. – Ingerencja człowieka jest nieunikniona. Z przyrody trzeba korzystać i korzystamy z niej. Trzeba to robić rozsądnie, obserwować to co się dzieje – zaznacza Leszek Czarny-Noga, nadleśnictwo Jeleśnia.
Obserwować na pewno będą ekolodzy. Tym razem inwestor będzie pewnie jednak dmuchał na zimne, by nie zaliczyć kolejnego zimnego prysznica.