Czas na śląskie Hollywood!

Choć nie ma u nas wzgórza na miarę tego z Hollywood, to jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by to właśnie na Górnym Śląsku powstawały superprodukcje na miarę tych zza wielkiej wody. – Braveheart czy Incepcję możemy robić na Śląsku. Mamy do tego odpowiednie warunki, mamy do tego odpowiednie lokacje, jesteśmy przygotowani na takie produkcje filmowe i jako Silesian Film Commision chętnie wyjdziemy, by sprostać takim wyzwaniom – zaznacza Magdalena Rychła, Silesian Film Commission. Twórcy krótkiej animacji liczą, że już niebawem uda się zainteresować naszym regionem filmowców z całego świata. W produkowaniu filmów na Śląsku pomagać ma im Śląska Komisja Filmowa. – To są ludzie, którzy najlepiej znają region. Wiedzą gdzie znajduje się jaka lokacja, czyli miejsce, w którym można nagrywać filmy, gdzie są jakie zasoby ludzkie. To znaczy jakie mamy firmy w regionie, jakich mamy aktorów, jakich mamy wolontariuszy i jaki mamy sprzęt – wyjaśnia Magdalena Gościniak, rzecznik prasowy MFPF REGIOFUN.
Tego typu organizacje pomagające filmowcom działają już w ponad czterdziestu krajach na całym świecie. W Polsce do tej pory komisje filmowe były związane z pojedynczymi miastami. Na to, by oddać miasto w ręce filmowców gotowi są w już Katowicach, tym bardziej, że tutejsi urzędnicy mają za sobą filmowe epizody. Jakub Jarząbek statystował w “Przedwiośniu” Filipa Bajona. Teraz ma nadzieje, że dzięki pomysłowi na “Śląskie Hollywood” zyska cały region. – Jeśli tylko te filmy nie będą utrwalać stereotypowego postrzegania Katowic, to mamy szanse zmienić to negatywne postrzeganie śląskich miast w Polsce, a wiadomo, że film czy seriale telewizyjne są najbardziej przystępną do tego formą, aby pokazać Katowice czy inne śląskie miasta takimi jakie naprawdę są. O tym, że mogą być inspirujące zapewniali najwięksi z największych. Rutger Hauer, Emir Kusturica czy David Lynch. – Te fabryki i te przestrzenie industrialne, które widziałem w Polsce, także tu na Śląsku traktuje jak świątynie. Tak właśnie na nie patrzę, to piękne, że niektóre z nich odżywają na nowo – mówił David Lynch, reżyser filmowy.
O tym, że w Polsce da się nakręcić superprodukcje można było przekonać się już nie raz. Ewa Braun, jest zdobywczynią Oskara za scenografię do “Listy Schindlera” Spielberga. Praca w “amerykańskim stylu” jednak do łatwych nie należy. – Myśmy mieli strasznie dużo obiektów, to było 144 obiekty. Właściwie dla osób niewtajemniczonych może ta liczba nic nie mówi, ale nawet przy dużych filmach to jest koło 60 miejsc zdjęciowych, a film był nakręcany w trzy miesiące, więc tempo było nieprawdopodobne. By nieprawdopodobne stało się faktem i by na Śląsku powstawały filmy na miarę Braveheart czy Incepcja daleka droga. Nie wystarczy do tego krótka animacja. – Trzeba się pokazywać, trzeba jeździć po festiwalach, trzeba rozmawiać z producentami i opowiadać o naszym regionie, o naszych lokacjach, o naszym zapleczu twórców filmowych i zapraszać ich na Śląsk. Reklamować region jako ten, który jest przyjazny filmowcom – podsumowała Magdalena Rychła.
Pytanie czy to wystarczy do tego, by takie nazwiska filmowe chciały zrobić u nas filmy, a nie tylko o nich rozmawiać.