Debata kandydatów do Sejmiku Województwa Śląskiego

Adam Stach, prawdziwy polityk z ludu – do ludu postanowił przemawiać tradycyjnie. Bo bezpośredniość w kontaktach wydaje się nie do przecenienia. Wtedy chyba łatwiej snuje się też wizje. – Będzie zdrowiej, jak zlikwidujemy azbest. Będzie można odżywiać się lepiej, jak uregulujemy stosunki na wsi – podkreśla wicemarszałek województwa śląskiego z ramienia PSL.
Nie samą wodą człowiek jednak żyje, a o dobre stosunki trzeba dbać. Nawet na tak ciężkim polu, jakim jest polityka. I choć obszar polityki to na co dzień grząski teren, dziś okazał się dość stabilny. Bez przepychanek, bez kłótni. Za to w szampańskim nastroju i dość zalotnie wszyscy jak jeden mąż mówili jednym głosem. – Chcielibyśmy, żeby za dwadzieścia lat Śląsk był jest województwem bogatym, ekonomicznie dobrze ustawionym i otwartym na młodzież – mówi Bożena Borys-Szopa, była podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta z PiS.
Wśród takich dobrze już znanych deklaracji pojawiły się również te trochę śmielsze. Bo oto okazało się, że wszyscy popierają wizję autonomii regionu. Główny orędownik tej idei nie był w stanie ukryć zdziwienia. – Dziesięć lat temu zapewne nie usłyszelibyśmy takiego jednego głosu, który to rozwiązanie popiera. Minęło więc dziesięć lat, a zmiana rzeczywiście zasadnicza – stwierdza Jerzy Gorzelik z Ruchu Autonomii Śląska.
Zasadnicza, bo wrażeniu, że Śląsk ma coś do powiedzenia politycy tym razem dali się uwieść. – Boją się nas w Warszawie. To jest prawda. Boją się naszej siły, ale my nie możemy poprzestawać na samozadowoleniu – zaznacza Adam Matusiewicz, wicewojewoda śląski, członek PO.
Podobno ma być tak: tuż po wyborach zbiorą się wszyscy, by podjąć jedną, wspólną decyzję. “Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?”. – Chcemy budować silną aglomerację. Tu się troszkę różnimy, bo kolega z Platformy mówił o jednym mieście w przyszłości, a ja bym tak daleko nie szedł – mówi Zbyszek Zaborowski, wicemarszałek województwa śląskiego z SLD.
Choć to ważne żeby iść… najlepiej w jednym, choć nie koniecznie tym samym kierunku. – Wszystko zależy od tego, jak będą rozumieli wykonywanie swojego mandatu. Czy będą rozumieli wykonywanie mandatu, jako obowiązek lojalności względem politycznej centrali, czy będą go rozumieli jako działanie na rzecz regionu – uważa dr Małgorzata Myśliwiec, politolog.
Na razie wydaje się, że tak jest… Choć być może to tylko przedwyborcze złudzenie.