Lipne oświetlenie na świętochłowickim stadionie

Stadion w Świętochłowicach ma nowe oświetlenie. Problem jednak w tym, że słupy postawiono wprost na murawie. Oznacza to, że zawodnicy Naprzodu Lipiny w świetle jupiterów mogą jedynie grzać ławę.
– W tej chwili nie możemy grać na tym boisku. Musimy je przesunąć o 3 metry w kierunku trybuny i parkanu, bo linia boczna z tamtej strony jest zupełnie na samych słupach – wyjaśnia Rainhard Piontek, prezes Naprzodu Lipiny. A to śmiertelne zagrożenie dla zawodników ze śląskiej okręgówki.
Na murawie świętochłowickiego stadionu pojawili się więc eksperci, którzy muszą na nowo wykroić boisko tak, by z każdej strony po prostu się zgadzało.
– To jest chyba jakaś kpina ze strony projektanta, bo któż mógł zaprojektować takie coś na boisku sportowym – oburza się Piotr Jojko, trener zespołów młodzieżowych w Świętochłowicach.
Choć może dla niektórych takie wykonanie może wołać o pomstę do nieba, to według projektantów za wcześnie, by mieszać ich za to z błotem. – Po prostu było założenie, że stadion i w ogóle te obiekty, które są na Lipinach będą używane od świtu do zmroku albo jeszcze dłużnej, i z tego to właśnie powstał pomysł, żeby to oświetlenie tam zaprojektować – tłumaczy Andrzej Basiński, projektant z Przedsiębiorstwa Poltor.
– Można był to inaczej zrobić. No ale to już nie moja działka w tym. Wykonawca wykonał zgodnie z projektem, a według mnie to jest źle – podkreśla prezes Naprzodu Lipiny. Co gorsza jeszcze długo nie będzie lepiej.
Jednak władze miasta, które finansują trwającą od czterech lat modernizacje stadionu obiecują lepsze czasy. – Myślę, że za rok, najwyżej dwa, jak będzie całościowy remont tego obiektu zakończony, wtedy na pewno wszyscy będziemy z tego zadowoleni – zapewnia Roman Penkała ze świętochłowickiego magistratu. A na razie trzeba po prostu uważać, żeby nie wpadać słupy.