Mieszkańcy rybnickiej dzielnicy Niewiadom nie chcą płacić za ogrzewanie

W tym sporze emocji nie studzą kolejne spotkania. Od kiedy mieszkańcy dwóch bloków w rybnickiej dzielnicy Niewiadom, dostali niebotyczne rachunki za ogrzewanie. – Człowiek tak oszczędzał, żeby było i na lekarstwa i na czynsz, jak przychodzi taka dopłata – trzeba będzie wybierać – mówi Natalia Podraza, mieszkanka bloku przy ul. Morcinka 23. Przed takim wyborem stanęło osiemdziesiąt rodzin, które za ciepło zużyte zeszłej zimy, muszą dopłacić nawet osiemset złotych. Dziesięciokrotnie więcej niż rok wcześniej.
Dla ośmioosobowej rodziny Mireli Gawarzewskiej to zbyt duży wydatek. Wraz z innymi lokatorami domaga się umorzenia długu. Wspólnie napisali petycję do władz miasta. Za całe zamieszanie obwiniają dyrektora Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. – Ona twierdzi, że musimy płacić, a nie udokumentowała tego niczym. Myśmy nie widzieli żadnych faktur, nie mamy dostępu do liczników, a to jest niezgodne z prawem.
– Pani dyrektor – traktowanie ludzi, traktowanie spraw, które są ważne dla biednego człowieka – ona je ignoruje, tak jakby nie była człowiekiem – dodaje Joanna Żyra.
Jak twierdzą lokatorzy rok temu w obiecano im, że dzięki przeprowadzonej termoizolacji bloków, o niedopłatach będą mogli zapomnieć. Teraz okazało się że rachunki zaskoczyły nie tylko ich. Wszystkiemu winna miała być długa i sroga zima. – Cena ciepła nie zależy od Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Ani od mojego nastroju, ani od krzyków mieszkańców, to są czynniki obiektywne – oznajmia Danuta Kolasińska, Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Rybniku.
Teraz Ci ludzie liczą na obiektywizm komisji rewizyjnej, która próbuje rozwiązać ich problem. – Media, które są zużyte w budynku, muszą być ponoszone przez lokatorów, którzy te media zużyli – informuje Joanna Kryszczyszyn, zastępca prezydenta Rybnika. W ratach, czy w całości lokatorzy będą jednak musieli zapłacić. Choć tak wysokich rachunków można było uniknąć. – Wystarczyło o kilkadziesiąt groszy podnieść uiszczaną przez mieszkańców zaliczkę na centralne ogrzewanie – wyjaśnia Barbara Kubica, Polska Dziennik Zachodni.
Po naszej interwencji urzędnicy postanowili ponownie spotkać się z lokatorami. Jednak ta zabawa w ciepło zimno nie prędko się zakończy.