Samotna matka walczy o mieszkanie

Danuta Wójcikiewicz od 7 lat szuka swojego miejsca na ziemi. W tym czasie razem z 13-letnim synem 5 razy musiała się przeprowadzać. Na regularne płacenie czynszu jej nie stać. Obecne mieszkanie mają opuścić do końca maja. – Są mieszkania socjalne, które dostają rodziny co nie pracują, co piją, a ja nie mogę dostać jednego pokoju z moim synem. To jest chore. O mieszkanie socjalne ubiega się od lat. Bezskutecznie. Odpowiedź za każdym razem taka sama: …informuję, iż pomimo zrozumienia sytuacji w jakiej się Pani znajduje nie mam niestety możliwości natychmiastowego udzielenia pomocy poprzez przydział lokalu mieszkalnego.
Trzeba czekać. Jak mówi Grażyna Piechota, rzecznik urzędu miasta w Tychach teraz rozpatrywane są wnioski z 2001 roku. – Mamy wniosków w tej chwili złożonych około 2 tysięcy. Zasoby gminy jeśli chodzi o mieszkania socjalne są bardzo ograniczone i musimy uwzględniać te wnioski, które w pierwszej kolejności powinny być rozpatrywane.
Kobieta przetrwała tak długo głównie dzięki pomocy znajomych. – Głównie zakupy – żywnościowe przede wszystkim, bo dochodzi nie raz do tego, że pani Danka wraz z synem nie mają co zjeść, nie mają co wsadzić do garnka. Oprócz tego też odzież – opowiada Katarzyna Kozak, przyjaciółka.
Danuta Wójcikiewicz korzystała kiedyś z zasiłku socjalnego. Dziś jest to niemożliwe. Powód: zbyt wysokie dochody, bo jej pensja plus alimenty na syna przekraczają 700 złotych. – Jeśli trzeba będzie zagwarantować schronienie mamy w Tychach do dyspozycji ośrodek interwencji kryzysowej i na jakiś czas ta pani tam znajdzie schronienie – informuje Marianna Feith, MOPS w Tychach.
Tyle że taki ośrodek to tylko doraźne rozwiązanie problemu. Czas mija a desperacja samotnej matki rośnie.