Region

Spór o szerokość drogi w Czeladzi

Mieszkańcy ulic Staropogońskiej i Trzeci Szyb w Czeladzi odeszli z niczym, bo Rada Miejska nie zgodziła się na ich postulaty. Wśród nich na ten najważniejszy – żeby droga, która ma biec przy ich domach była o dwa metry węższa. Niby niewiele, ale na pewno o wiele zmniejszyłyby się obawy mieszkańców, którzy obawiają się problemów z natężeniem ruchu, hałasem czy spalinami.

Ale to nie jedyne probelmy. Większość mieszkańców już za kilka miesięcy zostanie wywłaszczona, choć droga ma powstać dopiero za trzy lata. Jak mówią, ich problemy dotąd nie spotkały się ze zrozumieniem. – Burmistrz tam ani razu nie był, żeby to zobaczył, jak to wygląda. Bo na mapie to pięknie to wygląda, ale w rzeczywistości, kiedy wejść na działkę to jest całkiem inaczej. Niszczy się cały dorobek życia – mówi Andrzej Kowal, który sprzeciwia się projektowi budowy drogi. Nic więc dziwnego, że momentami na sali sesyjnej było dziś naprawdę gorąco. I to nie tylko z powodu upału.

Losy budowy są mocno niepewne, bo nie wiadomo, czy 5 milionów potrzebnych na budowę drogi da Unia Europejska. Ale dla właścicieli domów, plany urzędników są jasne. – Przez najbliższe trzy miesiące trzeba doprowadzić do wywłaszczenia, a jeżeli nie będzie realizacji drogi, to później będziemy mogli sobie tą naszą posesję, te nasze działki z powrotem wydzierżawić – tłumaczy Katarzyna Bodzioch.

Spór dotyczy też budowy ciepłociągu, który ma się znaleźć przy 12-metrowej drodze. Rury pobiegną przez posesje przy ulicy Staropogońskiej. – Z naszej działki nie pozostanie praktycznie nic. Po to ona jest tak duża, żeby móc ją jeszcze do jakichś innych celów wykorzystać, choćby do budowy jeszcze czegoś. No praktycznie 2/3 działki będzie zajęte ciepłociągiem w związku z tym, że ta droga się tak rozszerza – denerwuje się Katarzyna Bodzioch, właścicielka posesji, przez którą będzie przebiegać ciepłociąg.

Ciąg dalszy artykułu poniżej

Takie argumenty do Marka Mrozowskiego, burmistrza Czeladzi jednak nie trafiają. – Ta droga ma mieć tylko jeden chodnik i to też wynika m.in. z tego, że 12 metrów tak prawdę mówiąc nie zabezpiecza wszystkich potrzeb, jakie by musiała spełnić droga lokalna – tłumaczy burmistrz.

Ale przede wszystkim nie spełnia oczekiwań tych, którzy przy niej mieszkają. – Wszyscy mieszkańcy, którzy są tutaj obecni, którzy podpisali się pod tym projektem uchwały, chcą drogi. Natomiast wydaje nam się, że 12-metrowa droga jest tam nie tyle, że bezzasadna, ale nawet jej się tam nie da zmieścić, żeby nie ingerować tak bardzo w teren – podkreśla Przemysław Szałański z Czeladzkiego Stowarzyszenia Rozwój Miasta.

I choć radnych te argumenty nie przekonały, mieszkańcy zapowiadają, że ten teren nie przestanie być placem bitwy tak długo, aż nie tylko urzędnikom, ale i im z drogą będzie po drodze.

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button