W Gliwicach szukali Małego Księcia [Zdjęcia]

Chętnych do wcielenia się w rolę główną – Małego Księcia – nie brakowało. W Gliwickim Teatrze Muzycznym stawiło się blisko trzydziestu chłopców. Nierzadko – stremowanych. Uda się dostać tę rolę? – Teraz to zależy od pana reżysera – mówi Paweł Wawrzyczny, kandydat do roli Małego Księcia. Skoro już o nim mowa, reżyser poddawał marzących o teatralnych deskach między innymi próbie wokalnej. Sprawdzał drzemiące w nich emocje, bo właśnie dorosłości reżyser szuka w tych chłopcach. – Musi umieć zapamiętywać nie tylko dźwięk, tekst. Musi szybko reagować, musi znaleźć się w różnych sytuacjach, które będą go zaskakiwały nawet w momencie, gdy przygotuje rolę – podkreśla Cezary Domagała, reżyser “Małego Księcia”.
Żeby zagrać Małego Księcia przyjechali z różnych części kraju. Bo jak mówią, książka Antoine de Saint-Exupery, mimo ich młodego wieku już odcisnęła na nich piętno. – Mały Książę, to taka specyficzna postać. Bardzo ją lubię, utożsamiam się z nim – mówi Bartosz Kardyś, kandydat do roli Małego Księcia. Emocji nie brakowało ani na sali przesłuchań. Ani poza nią, gdzie czekali zniecierpliwieni rodzice. – Myślę, że rodzice chyba mają większy stres, tak mi się wydaje. Chociaż dzieci też swoje przeżywają, także obopólny chyba – oznajmia Mariusz Flak, ojciec kandydata do roli Małego Księcia.
Jednak jak podkreśla dyrektor teatru, w którym wystawiany będzie musical, gra jest warta świeczki. Bo dla niektórych, może to być początek, długiej przygody z teatrem. – Najczęściej któryś z chłopców, bo zawsze jest ich kilku grających tę rolę, gdzieś tam pozostaje w teatrze. Dorasta, podejmuje kolejne role, a potem w życiu dorosłym odnajduje się na deskach scenicznych – opowiada Paweł Gabara, dyrektor Gliwickiego Teatru Muzycznego.
Na razie reżyser odnalazł kilku potencjalnych Młodych Książąt. Jednak do majowej premiery, nie czeka ich droga usłana różami.