Wigilia coraz bliżej. Ogarnął nas szał świątecznych zakupów

Kiedy zbliża się godzina zero sklepy przyciągają bombowymi promocjami. Według badań świąteczny koszyk będzie tańszy niż rok temu. – Wydaje mi się, że nie ma jakieś większej różnicy w cenie. W przypadku większości artykułów ceny są bardzo podobne, a w niektórych są nawet tańsze – mówi klient. Nawet o kilkanaście złotych. Mniej zapłacimy m.in. za wigilijnego karpia, jabłka czy kiełbasę. Więcej zapłacimy np. za jajka czy mleko. Nie zmieniła się cena bakali, pieczywa czy świątecznych ozdób. Każdy chce dobrze trafić w gusta klientów, ale robiąc gwiazdkowe prezenty warto dłużej szukać, bo można zaoszczędzić. Pośpiech na pewno nie jest tu wskazany. Większość Polaków już o tym wie, bo 57% z nas sporządza listę świątecznych zakupów. – Zastanawiają się, bo jednak ludzie muszą to wszystko przemyśleć i dopiero przychodzą, ale są też klienci, którym coś się podoba i od razu biorą – mówi Marta Gil, sprzedawca.
Biorą i czasem nabierają się na świąteczne promocje. – Na święta ceny idą jakoś dziwnie w górę, później nagle się z tego robią promocje i to jest tak naprawdę oszustwo ze strony wielkich sieci hipermarketowych, bo w mniejszych nie ma takich praktyk – uważa Maciej Zdun.
W praktyce na świąteczne zakupy przeciętna polska rodzina, planuje wydać od 500 do 1000 zł. Co czwarty z nas chce jednak wydać mniej niż 500 zł. – Polacy wydają więcej niż w poprzednim roku, dokładnie o 12% więcej. Coraz więcej z nas przychodzi też do centrów handlowych rezygnując z zakupów na targowiskach, bo tu mają okazje, przeceny – mówi Tomasz Pietrzak, Silesia City Center. Przeciętny Kowalski na zakupy wyda jednak zdecydowanie mniej niż pozostali Europejczycy. W tym roku najbardziej pod choinką chcemy znaleźć coś praktycznego. Książki, perfumy, laptopy czy biżuteria są najbardziej pożądane.
Jedno jest pewne – w sklepach kryzysu, o którym mówi się od czterech lat nie widać. Dla gospodarki to dobry czas, bo popyt na świąteczne prezenty ją napędza. – Kupujemy może trochę mniej niż rok temu, święta będą trochę tańsze, ale to nie znaczy, że stara zasada zastaw się, a postaw się odeszła w zapomnienie. Polacy zaatakowali sklepy, kupują masowo. Goście zagraniczni, którzy przyjeżdżają pod parkingi są zadziwieni, gdzie ten kryzys, bo w Polsce go nie widać – stwierdza dr Krzysztof Koj, ekonomista, WSB w Chorzowie.
Za tydzień nasza gospodarka przyśpieszy jeszcze mocniej. Kupujących na ostatni dzwonek będzie coraz więcej, bo 60% Polaków zakupy zostawia na sam koniec.