Znikający zalew w Żarkach

To nic, że formalnie obowiązuje tutaj zakaz kąpieli. Dla wielbicieli dzikiego plażowania to prawdziwy raj. – Nie jest tu zbyt głęboko, a dno jest piaszczyste. Także warunki są bardzo dobre. Myślę, że gdyby zamontować tu kosze na śmieci byłoby jeszcze lepiej – mówi Gerard Szewczyk, który przyjechał z Katowic.
Źródło wytrysło po 6 latach suszy. Dlaczego stan wody w tym miejscu nie jest stały? – odpowiada ekspert. – Stan wody jest uzależniony od stanu napełnienia górotworu ziemi i skał wodą, a w występujących tu, skomplikowanych warunkach krążenia ta woda pojawia się, a potem znika – wyjaśnia prof. Andrzej Kowalczyk, hydrogeolog.
Choć woda kusi czystością, potrafi być zdradliwa. – Przez te lata kiedy nie było wody jeździły tutaj quady. Mieszkańcy zirytowani dobiegającym hałasem rozsypywali szkło aby uniemożliwić tym pojazdom wjazd – mówi Katarzyna Kulińska-Pluta, rzecznik UM w Żarkach.
Problem w tym, że sprzątać nikt tutaj nie zamierza. Główny zarządca planuje rozwiązać problem inaczej. – Woda najprawdopodobniej będzie spuszczona, gdyż aby ją piętrzyć potrzeba uzyskać pozwolenie wodnoprawne. Trzeba mieć na uwadze, że pozwolenie takie przez ten czas, kiedy zbiornik był pusty wygasło – mówi Tadeusz Stelmach, ze Śląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Taki pomysł zachwytu w Zaborzu jednak nie budzi.
– Odkąd woda się pojawiła odnotowaliśmy znaczny wzrost telefonów i zainteresowanie terenem, a co za tym idzie naszym ośrodkiem jest na pewno większe. Mamy wielu gości indywidualnych, których na pewno nam brakowało – mówi Anna Banaszczyk, Wing-Pol.
Na razie w upalne dni zalew tętni życiem. Turystów wielu, lecz przekonanie to samo. – W pobliżu nie ma takich zbiorników wodnych, dlatego powinni zostawić tę wodę tutaj – mówi Michał Piśkorski, jeden z wypoczywających nad zalewem.
Równie niespodziewanie jak się zjawiła, może pewnego dnia zniknąć. Tylko wtedy do natury nikt nie będzie miał żalu.